IX Zlot Wilkowyjski

Wiwat maj, 1 maj - śpiewano jeszcze niedawno, chociaż.... 30 lat to jednak całkiem spory kawałek czasu. Co prawda wychodzę z założenia, że człowiek ma tyle lat na ile się czuje, a nie na ile mówi mu pesel. O tak zdarzają się chwile, że pesel jest młodszy od mojego samopoczucia i wtedy chcąc nie chcąc przytulam się do numerka ewidencyjnego.  
Są jednak chwile, kiedy mimo zaorania służbowego, po 14 godzinach pracy, samopoczucia jak u 99 latka po 5 zawałach i połowie apteki na stoliczku nocnym nagle jak za sprawą czarodziejskiej różdżki odmładzam się do 18 latki. Pierwszy dzień majówki, słonko na niebie, zefirek we włosach a na horyzoncie.... IX Zlot Wilkowyjski - nasz pierwszomajowy pochód. Energia, siła, wiara i niecierpliwość, że jeszcze nas tam nie ma! Nerwowe picie kawy bardziej szkodzi niż przyspiesza czas. 7.00... 8.00 jak ten czas powoli leci. Dokładnie jak w pracy na 5 minut przed końcem. Wlecze się i wlecze...
W końcu gotowi, w pełnym umundurowaniu. Uwierzycie, że to nasz pierwszy kurs w sezonie 2019? Niektórzy już od marca hulają po drogach a my dopiero teraz. I doszliśmy już do tego czemu tak jest. Dla nas sezon się zaczyna dopiero w Wilkowyjach. Ot tak nasz tradycja. Zatem sezon czas zacząć. Na koń i na Wilkowyje!
Jadąc zawsze myślę co też nowego wymyślą MotoKsięża, jakie i kto wygłosi kazanie, ilu nas będzie i czy będzie grochówka. O tak to ostanie jako uczta dla ciała najważniejsze. Kto był, kto próbował ten wie o czym mówię :)
Całą drogę nie minął nas nikt na dwóch kółkach. Dopiero przed Browarem z różnych stron zjeżdżali się motocykliści. Uzbierał się nas całkiem niezły orszak i wszyscy w tym samym kierunku - na Mąkołowiec. Stąd tradycyjnie już startuje parada. Z zapowiedzi Wielkanocnych wiemy, że polecimy inną trasa niż rok temu.  I bardzo dobrze trzeba zwiedzać :) Wśród mąkołowskich pól rzepaku już równiutko ustawione maszyny. Zapach rzepaku mieszał się z zapachem kawy i cudownie pysznych ciast, którymi corocznie witają nas mieszkańcy. Żałuję, że nie załapałam się na więcej ciasteczek, ale były tak pyszne, że znikały zanim pomyślałam, że chce następne. Czas ustawić się w szyku. Serce rośnie.
 
 
 
  
 
 
Start... Powoli opuszczamy Mąkołowiec bo pokołysać się po ulicach Tychów ku radości mieszkańców. W sumie nie wiem kto ma więcej radości - my w paradzie czy oni nas obserwując. Przed nami sznurek motocykli wszelakich, za nami sznurek motocykli wszelakich. Nad nami niebo, słońce... jak powiedział Michał "załatwili u Prezesa pogodę". Bo jak sobie przypomnę jak wyglądał wtorek... Ale na szczęście był - minął.
Do Wilkowyj dojechaliśmy wśród kwitnących bzów. Tutaj znowu powitała nas życzliwość parafian. Otwarte podwórka, zapraszający gospodarze, przygotowane miejsca. To takie budujące w dzisiejszych spotkać ludzi życzliwych, otwartych i szczerych. Chcących się podzielić kawałkiem siebie. Świadomość społeczeństwa jest coraz większa. Już banda grzmiących motocyklistów nie przeraża. Myślę, że to dzięki takim osobom jak Ksiądz Michał i Ksiądz Darek. Ze swej strony chcieliśmy podziękować mieszkańcom Wilczej.... /numerka wstawić nie mogę bo RODO ;)/, u których już drugi rok z kolei gościmy. Spodziewajcie się nas za rok :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W kościele już tłumno. Raczej na siedzące nie liczmy, ale liczy się obecność. Jakiś kąsek placu się znajdzie. Niestety z racji obowiązków rodzinnych nie mogliśmy sobie tym razem pozwolić na imprezowanie po mszy :( No to od czego zaczęliśmy...? No wiadomo od grochówki. Jak zwykle poezja. Właśnie sobie zdałam sprawę, że tak zwyczajna rzecz w tak niezwyczajnym miejscu urasta do rangi gwiazdki Michelina. Dziewczyny dziękujemy za ten cud kuchni polowej :)
Po stawie cielesnej udaliśmy się po strawę duchową. Troszkę odwrócona kolejność, ale myślę, że za złe nikt nam tego mieć nie będzie. Cóż mogę powiedzieć o mszy. Nic więcej jak to co do tej pory. BOSKA! Msza odprawiana dla ludzi przez ludzi. Radosna, ciepła, życzliwa. Standardowo błogosławieństwo w ramach komunii dla grzeszników. I to chyba najbardziej mnie tu urzeka. Nikt mnie odtrąca, nie przeklina, nie wygania z kościoła, bo coś tam w życiu mi nie wyszło.
 
 
 
 
 
 

 
 
Czuć się jednością, czuć się ważnym trybikiem - bezcenne....

 
Sezon 2019 uważamy za otwarty!
 
 
Zapraszam do relacji z lat wcześniejszych:
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz