Deszczowa piosenka

Zapewne kojarzycie  słynna piosenkę Gene'a Kelly'ego - Singin' in the Rain. Śpiewa tam w radosnym uśmiechu z cieknącymi strużkami wody z kapelusza, jaki to on szczęśliwy, ile to ma słońca w sercu i jak bardzo mu dobrze. Niech chmury burzowe wszystkich przegonią i niech sobie pada, a on sobie pośpiewa i potańczy ba nawet postepuje. Niby nic w tym strasznego, niby nic złego, a jednak jak się siedzi w siodle, a nie owija wokół latarni z czarnym parasolem perspektywa radości w sercu nieco się spłaszcza. Pogoda za oknem zainspirowała mnie do wspomnień z pewnego weekendu, który zaczynał się przefantastycznie, a z każdym kilometrem wszystko stawało na głowie.

Weekend z Pradziadem

Tak wiem... zaniedbałam Was troszkę, ale nie było w tym nic złośliwego. Ot urlop się przyplątał, a że na wakacje wybieram miejsca z dala od zasięgu tak więc zaniedbałam blogowe teksty na korzyść relaksu. Ale już się poprawiam /trasa/.
Kiedy nasze pociechy truły życie wychowawcom kolonijnym my mogliśmy znowu odwiedzić Bielawę i pobujać się w rytm II Międzynarodowego Zlotu Motocyklowego.

KrumLOVe - bruk, kamieniczki i czerwone dachy

Wracamy jeszcze do majówki w Czechach :)
Kiedy zostawiliśmy za sobą Mikulov, Lednice, Valtice i całe Morawy winem płynące i wzdłuż granicy z Austrią i szlakiem UNESCOwych miasteczek pojechaliśmy w stronę Czech Południowych do mojego wymarzonego Krumlova /trasa dostępna tutaj/. Gdzieś w głowie utkwiło mi piękno tego miejsca zauważone na jakimś zdjęciu. Chciałam osobiście sprawdzić czy warto kolejne Czeskie LOVE zobaczyć czy będę rozczarowana.

Tatry, koronki i winke

Miało być wcześniej, dłużej ale wyszło jak wyszło i wcale nie żałujemy. Mimo pracującej soboty udało się wygospodarować czas, żeby zrobić kółeczko wokół Tatr z międzylądowaniem w Szczyrbskim Plesie (Strbske Pleso). Pogoda piękna, że żal w domu siedzieć i tulić się do kosiarki wstępując w szeregi sąsiedzkiego sobotniego koszenia trawy, zamiatania, a na koniec rozpalenia śmierdzącego grilla. Zamiast zapijać piwem smutki, które dawno nauczyły się pływać, lepiej wychylić Złotego Bażanta w jego miejscu zamieszkania - Słowacji /trasa dostępna tutaj/.

UNESCO a kolacji brak

I oto nastał czas na kolejne newsy zza południowej granicy. Tak ja wiem, że to długo trwa i mnie też to troszkę irytuje, ale przerobić tyle zdjęć, wybrać, napisać, ba najpierw wymyślić co, troszkę czasu zajmuje. Ale z drugiej strony patrząc oczekiwanie tez jest niezłe :)