O Solinka!!! - czyli wspomnienia z sezonu 2016

Sezon się skończył... Za moment zacznie się następny. Bieszczady się skończyły... znaczy skończyła się nasza pierwsza bieszczadzko-motocyklowa trasa /Bieszczadzkie Boże Ciało, Od Sanoka po Cisną/. Za chwilę zacznie się następna bieszczadzka przygoda. Naszło mnie na podsumowanie przygody z Połoninami w tle. W Bieszczadach bywałam często, ale teraz po raz pierwszy doświadczyłam ich z poziomu dwóch kółek. Smakują zupełnie inaczej.
Przede wszystkim możesz je czuć wszystkimi zmysłami od zapachu po dotyk /za sprawą bieszczadzkich żyjątek latających/. Zapach majowych jeszcze łąk, ale już naznaczonych letnim czerwcem, ubarwionych ziołami, przykoszoną trawą, no po prostu bajka. Ale jak to w bajkach bywa pojawia się czasem czarny charakter w postaci niedomkniętych obór, świeżo nawiezionych pól, bądź też skumulowanego nawozu do pieczarek. Wszystko da się przeżyć, wiatr rozgania złego bohatera i wracamy "...do tych pól malowanych zbożem rozmaitem".
 
Jeśli jednak drażni Cię zapach inny niż wydobywający się z perfumerii w centrum handlowym zrezygnuj z przejażdżek motocyklowych bo nie są dla Ciebie.
 
 
 
Deszcz nie ma tutaj posmaku tablicy mendelejewa. Jeśli pada to w różnych kierunkach, z różnym natężeniem, ale z takim samym skutkiem końcowym - mokre gacie. Burza natomiast jak już się trafi i jeśli tylko jesteś pomiędzy wzgórzami echo dodaje jej niesamowitego pogłosu, a rozświetlone niebo niejednokrotnie jest rozszarpywane przez błyskawice. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że jesteś na motocyklu, leje Ci się po wszystkim, boisz się burzy /chociaż po przeżyciu burzy na rumaku już nie jest ona taka straszna - ot taki tam kaprys pogody/.
 
Jeśli Ci nie straszne burze, grzmoty, wodolejstwo z powodzeniem możesz się delektować jazdą na motocyklu, jeśli Cię burza przeraża lepiej zostań w domu.
 
Upał czasami jest nie do zniesienia zwłaszcza jeśli rano odziewasz się w błogosławione kalesony, sorry odzież termoaktywną, i nie spodziewasz się wzrostu temperatury z 8 do 30 stopni. Generalnie jadąc nie czujesz tej temperatury dopóki nie chwycą Cię korki, światła i inne przypadłości. W górach pogoda potrafi być zmienna i jak szybko kalesonki ściągasz w przydrożnym barze tak potem szybciutko je wciągasz w krzakach na trasie. 
Do zmysłów jeszcze wrócimy :)
 
O Solinka!!
 
 
 
 
 
Jeśli kiedykolwiek trafiłeś na film "Europejskie wakacje" i kojarzysz scenę jazdy Griswold'ów po rondzie w Londynie, domyślisz się już skąd ta "O Solinka!".... "o Solina!"... "O Soooliiinkaaa..." Solinka to rzeka, rzeczka, rzeczułka, która wraz z Sanem tworzy Zalew Soliński. A czemu tak intrygująca? Jadąc Pętlą Bieszczadzką wijesz się wśród wzgórz, pól, wioseczek i łąk. Przecinasz potoczki mostami lepszej lub gorszej jakości. Po drugim czy trzecim mosteczku okazało się, że ten potoczek pod nami to Solinka. I tak dalej jadąc jakby na rozkaz odczytywaliśmy tabliczkę "Solinka!" i tak z 10, 12 razy :) poza tym bujasz się wzdłuż jej wstążki w zależności jak jedziesz z prądem lub pod prąd ;) Mimo jej "napastliwości" podczas jazdy zwróć uwagę jak niesamowicie jest urokliwa, zresztą jak całe Bieszczady.
 
Bieszczadzkie Anioły, Bieszczadzkie Chrystusy
 
 
 
 
 
 
  
Nie byłoby Bieszczad bez Aniołów. Bieszczadzkie Anioły i Bieszczadzkie Chrystusy już na dobre zadomowiły się w tym rajskim kawałku Polski. Niektórzy mówią, że kiedy Pan Bóg tworzył raj miał na myśli Bieszczady. I chyba coś w tym jest, bo niebiańskie motywy są tutaj na każdym kroku, a ludzie których spotkaliśmy zasługują na miano Aniołów :) Jagoda, MaciekEla, Kasia, Włóczykij... dzięki Wam Bieszczadzka Włóczęga była doskonała. Jeszcze do Was wrócimy :)

1 komentarz:

  1. Moje okolice ! :] Czekam tylko na wiosnę żeby również wybrać się na wycieczkę.


    ______________________________
    Wypożyczalnia samochodów Kraków

    OdpowiedzUsuń